Zbąszyń: Pożar kotłowni w budynku mieszkalnym w zwartej zabudowie na Placu Wolności. Jedna osoba została ranna [ZDJĘCIA]

Jakub Czekała
Jakub Czekała
Archiwum czytelnika
Udostępnij:
Poniedziałek 15 lutego zaczął się w powiecie nowotomyskim od porannego, tragicznego pożaru w Nowym Tomyślu. Wieczorem strażaków ponownie zaalarmowano o pożarze w budynku mieszkalnym.

Około godziny 20.39 strażacy ze Zbąszynia i Przyprostynia, a także zastępy z JRG Nowy Tomyśl wyjechały do pożaru kotłowni w budynku jednorodzinnym, znajdującym się w zwartej zabudowie na Placu Wolności w Zbąszyniu.

W budynku, w momencie wybuchu pożaru w budynku przebywały dwie osoby - matka z córką. Jak udało nam się dowiedzieć, opuściły budynek przez dojazdem zastępów, jednak po zaleceniach dyspozytora straży, przyjmującego zgłoszenie o pożarze.

Dowódca Jednostki Ratowniczo - Gaśniczej w Nowym Tomyślu, a zarazem oficer prasowy KP PSP kapitan Damian Żukrowski powiedział nam, że pożar powstał w wyniku zbyt bliskiego składowania kartonów przy piecu. żar z pieca wypadł na łatwopalne kartony i całość zajęła się ogniem. Na szczęście szybka akcja strażaków pozwoliła zapobiec rozprzestrzenieniu się ognia na część mieszkalną.

W wyniku zdarzenia lekkich poparzeń ciała doznała jedna z kobiet przebywających w budynku. Próbowała nieskutecznie gasić płomienie.

Do zadań strażaków prócz zgaszenia pożaru, należało oddymienie budynku oraz pomoc medyczna i wsparcie psychiczne poszkodowanej osobie - do czasu przyjazdu na miejsce Zespołu Ratownictwa Medycznego.

Dowódca JRG Nowy Tomyśl wskazuje, że podobnych zdarzeń można by uniknąć, gdyby mieszkańcy dbali o bezpieczeństwo:

- Wielokrotnie przypominamy o prawidłowym eksploatowaniu pieców oraz zachowaniu odpowiednich odległości składowania materiałów palnych od pieca centralnego ogrzewania. Mieszkańcy niestety bezpośrednio przy piecach składują łatwopalne materiały, gazety, czy drewno, które po wypadnięciu żaru z paleniska lub popielnika natychmiast powodują pożar - wskazuje.

Jak dodaje, istotne w zapobieganiu lub minimalizowaniu negatywnych skutków pożarów są czujki dymu i tlenku węgla, które w porę mogą zaalarmować o zagrożeniu. Ich koszt to kilkadziesiąt złotych, a mogą uratować nasze zdrowie i życie.

Premier Morawiecki o sytuacji na granicy

Wideo

Dodaj ogłoszenie