Muszę to "powiedzieć na głos". Chcę być usłyszana!

Redakcja
Udostępnij:
Muszę to "powiedzieć na głos". Chcę być usłyszana! Jakby nagle zniknęły wszystkie kolory, jakby świat był szary, nie nawet czarno biały, tylko jednolicie szary. Szara mgła przed oczami. Przestajesz przez to cokolwiek widzieć. Szarość, wszędzie szarość. Nie ma sensu iść do przodu czy robić coś, wszędzie jest ta sama szara nicość.

Muszę to "powiedzieć na głos". Chcę być usłyszana!

Poniższy tekst traktuje o ważnym problemie, jakim jest niezrozumienie depresji przez ludzi zdrowych. Bardzo często zdarza się, że bagatelizowanie problemu bliskiej osoby, złość, umniejszanie cierpienia może prowadzić do przykrych, często poważnych konsekwencji. Autorka poniższego tekstu chce wziąć czynny udział w tym, by zmienić to zjawisko. Choruję od lat na nawracające epizody ciężkiej depresji. Po ostatnim, najgorszym epizodzie w jej życiu, coś pękło i zaczęła pisać, najpierw w swoim zaciszu, by dać upust emocjom. Jednak jak tylko zaczęła pisać, zdała sobie sprawę, że musi to "powiedzieć na głos" chce być usłyszana.

Tekst nagłówka spisu:

„Depresja ma wiele twarzy”

Ludzie wciąż mówią: „Depresja ma wiele twarzy”, nie zliczę ile razy to już słyszałam. Ale ja sądzę, że depresja, nie ma tak na prawdę wiele twarzy, ma wiele poziomów. Można jak windą zjeżdżać niżej i niżej. Tonąć w czarnym morzu coraz głębiej i czuć coraz większy ucisk wody, zwiększające się ciśnienie. To dość dobre porównanie. W głębokiej depresji czuć to wyraźnie, jak otacza Cię „ona”, jak wdziera się wszystkimi możliwymi zakamarkami, jak woda do tonącego statku. Depresja jest jak duży dom z pokojami, w których są określone objawy, odczucia, nastroje. Można chodzić po drugim piętrze, często być w tym jednym pokoju na dole, albo cały czas być uwięzionym w piwnicy. Każda depresja jest inna, bo widzicie, każda ma inny powód i inne objawy w związku z tym. Są oczywiście inne zmienne, ale ich tu nie wymienię, bo bym to pisała do jutra, a Wy byście czytali do piątku.

Nic co sprawiało Ci przyjemność, już Ci jej nie daje

W depresji możesz spać całymi dniami, nawet w pracy, w toalecie, chociaż te 15 min żeby przetrwać następne parę godzin, albo możesz nie spać wcale, leżeć w nocy i nie doświadczać chwili wytchnienia od tego wszystkiego. Możesz jeść bardzo dużo, albo nic nie jeść, bo jedzenie Cię brzydzi. Mdli Cię, a ściśnięte gardło pozwala nic przełknąć. Możesz też po prostu nie widzieć sensu by jeść. By cokolwiek robić.  Nic co sprawiało Ci przyjemność, już Ci jej nie daje. Rysowanie, filmy, spacery, wycieczki, wszystko jest obojętne. Jakby nagle zniknęły wszystkie kolory, jakby świat był szary, nie nawet czarno biały, tylko jednolicie szary. Szara mgła przed oczami. Przestajesz przez to cokolwiek widzieć. Szarość, wszędzie szarość. Nie ma sensu iść do przodu czy robić coś, wszędzie jest ta sama szara nicość.

A teraz.. pomówmy o ciężkiej depresji

Kiedy jest już wszędzie wokół Ciebie i w Tobie, ta gęsta substancja, sprawia ona, że nie możesz przyjąć żadnej myśli do siebie. To że Słońce pięknie świeci, że komuś się coś udało, że Tobie się coś udało, wszelkie słowa, choćby nie wiem jak trafne: „trzymaj się”, „zawsze możesz ze mną porozmawiać”, „jestem z Tobą, pisz zawsze jakkolwiek się nie poczujesz” i tak dalej i tak dalej…

To wszystko w ogóle nie dociera przez tą gęsta atmosferę panującą wokół osoby z depresją. Nie chcesz rozmawiać. Nic się nie liczy, bo nic nie jest w stanie odciągnąć myśli od tego stanu. Nic nie daje przyjemności, jedzenie i picie nie ma smaku, muzyka drażni, denerwuje. Filmy, seriale.. ich fabuła zlewa się w jedno i ciężko skupić się na dialogu, na obrazie na dźwięku. Te wszystkie informacje, które trzeba przetworzyć, stworzyć z nich całość, zrozumieć, to wręcz obezwładnia. Nawet jeśli się to udaje to z dużym wysiłkiem.. ale okazuje się, że jesteśmy już daleko w tyle bo fabuła biegnie dalej.

Wszystko boli. Ruszanie się, oddychanie, siedzenie, mruganie, spojrzenie w jakimś kierunku

Doświadczanie fizyczności to odrębna historia. W głowie masz szum, rzężenie, wijące się czarne robaki, ucisk, rozpieranie. Bez przerwy. Wszystko boli. Ruszanie się, oddychanie, siedzenie, mruganie, spojrzenie w jakimś kierunku. Myślenie jest utrudnione. Jakby myśli za każdym razem musiały się przeciskać żeby dotrzeć do siebie i połączyć fakty, i zanieść wnioski z powrotem do nadawcy. To wszystko wykańcza. Ludzie w ogóle nie zdają sobie sprawy jaką walkę odbył ktoś w tych paru ostatnich minutach, by coś zrobić, opowiedzieć. Zupełnie nie zdają sobie sprawy. Wobec tego największym pragnieniem dla kogoś w depresji, w jego oczach jest leżeć w ciszy z dala od wszystkiego, co mogłoby zabrać resztki energii dzięki, której nie spada jeszcze niżej w to bagno.

Myśl, że trzeba sięgnąć po coś, wstać, ugotować obiad, umyć włosy, pozamiatać

To wszystko brzmi jak kiepski żart rzucony w naszą stronę. Przecież ledwo udaje się nam leżeć, trzymać jakoś w kupie i się nie rozsypywać, a tu pojawia się ktoś kto mówi by nagle wstać, i  nawet wykonać jakąś czynność. To jest poza pojęciem, poza zasięgiem. Niewyobrażalne. Nie do zrobienia. Niewykonalne. To tak jakby ktoś powiedział: „no dalej, zrób wszystkie te rzeczy jednocześnie, w sekundę” myślimy sobie.. „przecież to niemożliwe, on chyba oszalał” ciężko nam sobie nawet wyobrazić to sci-ficion. Takie właśnie jest życie z depresją.

No i to ostatnie do czego się dociera w tej drodze usłanej cierniami

Myśli samobójcze. Prosta myśl „nie wytrzymam tego dłużej” i pojawia się bitwa w myślach, bo co zrobi rodzina, bitwa ze strachem czy to będzie bolało, co będzie po śmierci. Myśli stają się tą samą ciemna masą co depresja. Więc nie żyjesz już pogrążony w depresji. Żyjesz pogrążony w myślach samobójczych. Myślisz czy napisać listy, jak tak to do kogo, o czym, czy napisać testament. Nie obchodzą Cię te przedmioty, ale żal Ci rodziny, bo będzie mieć kłopot. Myślisz gdzie to zrobić, myślisz o dacie. Myślisz o liście zakupów. O tym co ubierzesz. O wszystkim. To nie jest wcale prosty temat. Aż w końcu myślisz. Zostało mi parę godzin, albo parę dni, albo parę miesięcy. I zmieniasz się w innego człowieka. Nawet jak wyjdziesz na prostą, życie nigdy nie będzie takie samo.

Cierpimy i jesteśmy z tym sami

Ze strony otoczenia najgorsze co nam się przydarza, to moment w którym ktoś daje nam znać, że tego nie rozumie. Fakt, że cierpimy i jesteśmy z tym sami to jedno, ale jeśli ktoś jest zły na nas, że nie radzimy sobie z zadaniami, daje nam do zrozumienia, że wymyślamy, pomniejsza nas, jeśli to najbliższa rodzina odmawia pomocy, to cios poniżej pasa. Gorzej, to kopanie leżącego. Wszyscy wiemy, że tak się nie robi, wiele razy nam to powtarzano, a jednak robimy to osobom w depresji. Wszystko przez to, że tego nie rozumiemy. W innym wypadku bylibyśmy daleko od myśli, by coś takiego zrobić.

Każdy z nas jest inny i przeżywa trudne emocje inaczej

Depresja ma wiele przyczyn, ma wiele różnych postaci. Każdy z nas jest inny i przeżywa trudne emocje inaczej. W depresji możemy mieć wszystkie możliwe objawy, albo mieć ich tylko kilka. Ale nie ma lepszej czy gorszej depresji. Fachowo można wpisać w diagnozie, np. „epizod lekkiej depresji”, „epizod ciężkiej depresji” itd. itp., ale pamiętajmy, że depresja zawsze jest cierpieniem. Zawsze to choroba, która zabiera nam coś, więcej lub mniej, czasem wszystko.
Wiem o niej tyle, bo sama jej doświadczam, mojego przypadku nie da się wyleczyć, w przeciwieństwie do innych, inne przyczyny depresji jak najbardziej da się całkowicie wyleczyć. Leczenie polega na leczeniu farmakologicznym i bardzo ważne, czynnej psychoterapii z fachowcem. Terapia jest bardzo ważna. Zmienia na lepszego siebie, dużo silniejszego, pewniejszego i ma wiele wiele innych plusów. Nie bójcie się jej. Tak jak nie bójcie się leków. One też nie gryzą. 

O tym trzeba mówić, tłumaczyć co tak na prawdę doświadcza osoba w depresji

Szczerze tym wyznaniem wyciągam jedną cegłę z muru jakim się otoczyłam, bo wstydzę się, ale widzę coraz wyraźniej, że o tym trzeba mówić, tłumaczyć co tak na prawdę doświadcza osoba w depresji, że to nie jest lenistwo, brak chęci, nie da się tego leczyć bieganiem, pozytywnym myśleniem, pójściem na koncert żeby była zabawa. Nie da się siłą woli wyleczyć tego. Depresja jest według źródeł: „chorobą psychiczną związaną z nieprawidłowym działaniem neuroprzekaźników w mózgu”, bądź „chorobą zaburzenia nastroju”. Dla mnie obie definicje są poprawne, jeśli rozumie się, że obie traktują o chorobie. Nie o kaprysie zależnym od woli.

Wszystko co tutaj powiedziałam to próba przybliżenia rzeczywistego obrazu depresji, tak by była rozumiana przez osoby, które nigdy jej nie doświadczyły, ale mają kontakt z osobą lub osobami chorymi i mogą wpływać na ich życie.

Komu, na nas zależy, kto kocha tak mocno

Na zakończenie chciałam podać jedną pozytywną konkluzję, w związku z przeżytym ostatnio przeze mnie epizodem. Widzi się jasno, komu, naprawdę zależy, kto kocha tak mocno, że jest w stanie rzucić wszystko, kto pisze codziennie, kto dzwoni, kto rozmawia godzinę, dwie. To są piękne momenty kiedy później zda się sobie z tego sprawę. U mnie ukazały się dwie takie osoby. Ktoś mógłby pomyśleć że to mało, w końcu rodzina może być większa, ale ja wiem, że niektórzy nie mają nikogo. I to dopiero musi być straszne.

Marika

Gdzie szukać pomocy, gdy masz myśli samobójcze lub boryka się z nimi twój bliski? Pamiętaj, nie jesteś sam! Pomoc uzyskasz w:

  • lokalnych ośrodkach interwencji kryzysowej
  • gabinetach psychiatrów, psychoterapeutów i psychologów
  • w poradniach zdrowia psychicznego.

Możesz zwrócić się też do ośrodków podstawowej i całodobowej opieki zdrowotnej. Wsparcie uzyskasz również w telefonach zaufania (np. pod nr. 116 123).


Widzisz wypadek? Coś cię zaniepokoiło? Chcesz się czymś pochwalić?

Ekspertka: Odpornośc budujemy przez cały rok. Co jeść, a czego unikać?

Wideo

Dodaj ogłoszenie