„Fifka i żulik, czyli łódzka kuchnia domowa” to tytuł książki kucharskiej Anny Wojciechowskiej, w której autorka prezentuje potrawy kojarzone z Łodzią. Jaka jest dzisiejsza domowa kuchnia mieszkańców naszego miasta?

W książce „Fifka i żulik, czyli domowa kuchnia łódzka” autorka zgromadziła pięćdziesiąt przepisów typowo łódzkich potraw, które do dziś mieszkańcy naszego miasta przygotowują w swoich domach.

Anna Wojciechowska mówi, że przepisy pochodzą zarówno z jej rodziny, jak i z rodziny od strony męża. W trakcie zbierania przepisów przepytała tylko rodowitych łodzian. Łódzkie potrawy są łatwe w wykonaniu, bo kuchnia mieszkańców Łodzi jest prosta i biedna, typowo robotnicza. Znajdziemy w niej dużo zup, dań ziemniaczanych i podrobów, mało w niej natomiast mięsa.

Dania najczęściej kojarzone z Łodzią, które znajdziemy w książce Anny Wojciechowskiej to: śmieciówka, dziad, wodzianka, zalewajka, zupa wiśniowa z ziemniakami, dudki, serduszka, knedle z truskawkami (dawniej podawane z młodą kapustą), czy prażoki.

Tytułowy żulik to ciasto drożdżowe z kawą (podobne do tureckiego chlebka), a fifka jest wywarem z warzyw zagęszczonym kaszą manną. Natomiast dudki są daniem, w którym podroby grają główną rolę. Dudki to nic innego jak płucka.

Książka kucharska „Fifka i żulik, czyli łódzka kuchnia domowa” została wydana w zeszłym roku przez wydawnictwo Regio. Tuż po publikacji książki kucharskiej odbyły się liczne spotkania i warsztaty, podczas których łodzianie bardzo chętnie uczestniczyli w gotowaniu tradycyjnych potraw.

Według raportu PizzaPortal.pl, platformy internetowej, dzięki której można zamówić jedzenie z restauracji w całym kraju, najbliższa sercom Polaków jest kuchnia domowa. Na pierwsze danie najczęściej w ubiegłym roku zamawiano zupę pomidorową, rosół lub tradycyjny żurek z jajkiem. Drugie danie musiało być mięsne: najczęściej wybierano kotleta z piersi kurczaka, schabowego oraz de volaille'a, który wyprzedził mielonego. Jeśli chodzi o dodatki do mięsa, to można zauważyć odstępstwo od tradycji, ponieważ najchętniej zamawiano frytki, na drugim miejscu znalazły się ziemniaki z wody, a na trzecim kopytka.

Kulinarnie.naszemiasto.pl

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Nichao Kailan (gość)

jestem azjatą w Polsce moje smaki dzieciństwa to tylko w restauracji Mekong odczuwam w Krakowie gdzie studiuje , sam nie gotuje bo nie umiem,