Palacze nie chcą, by ograniczano im miejsca, w którym mogą "puszczać dymek" Palacze nie chcą, by ograniczano im miejsca, w którym mogą "puszczać dymek"

Palacze nie chcą, by ograniczano im miejsca, w którym mogą "puszczać dymek" (© fot. MACIEJ JEZIOREK / POLSKAPRESSE)

Masz zdjęcie do tego tematu?

Wyślij

– Pomysły posłów to po prostu nagonka na palaczy – projekt sejmowej Komisji Zdrowia zakazujący palenia niemal we wszystkich miejscach publicznych komentuje Waldemar Janeda, inicjator i współtwórca Frontu Wyzwolenia Palaczy. – Ostatnio zapalenie nielegalnego jointa jest mniej naganne niż palenie legalnych papierosów.

Projekt ustawy „antynikotynowej” przewiduje, by zabronić palenia, m.in . we wszystkich pubach i restauracjach, samochodach służbowych, zakładach pracy, na ulicach. Choć jest znacznie bardziej restrykcyjny niż wcześniejsze propozycje, ma swoich zwolenników.

– Nareszcie – cieszy się Joanna Kierzyńska, urzędniczka. – Nie palę i nie widzę powodów, dla których miałabym wdychać dym na ulicy, przystanku czy w pubie. Jeśli ktoś chce się truć, niech to robi na własny rachunek.

O ile wtedy, gdy zakazywano palenia w szpitalach i urzędach, palacze milczeli, teraz ruszyli do ofensywy. Do Frontu Wyzwolenia Palaczy, którego powstanie ogłoszono w internecie, dołączyło ponad dwa tysiące osób. Ruch jest niesformalizowany, ale w imieniu prawie 10 milionów palących lobbuje na rzecz mniej zniewolonego dymku. 

– Tydzień temu wysłaliśmy do posłów i senatorów list, w którym proponujemy, by właściciele pubów mogli wprowadzać regulaminy i karty klubowe . Jeśli ktoś podpisze regulamin, z którego wynika, że w pubie wolno palić – jego sprawa – twierdzi Janeda.

Także koncerny tytoniowe po raz pierwszy otwarcie wystąpiły w obronie swoich żywicieli.
– Ten projekt jest bardzo restrykcyjny i z tego powodu zły – mówi Grażyna Sokołowska, dyrektor ds. korporacyjnych i prawnych Imperial Tobacco, skądinąd niepaląca. – Szermuje się argumentem ochrony niepalących, a tak naprawdę regulacje te są wymierzone przeciwko palaczom. Naruszają ich gwarantowane przez konstytucję wolności. Uważamy, że rozwiązania prawne powinny być efektem kompromisu – dodaje.

Jakiego? Imperial Tobacco proponuje, by w małych lokalach gastronomicznych decyzję o tym, czy zakazać palenia, pozostawić palaczom, w większych zadekretować wydzielone miejsca dla zwolenników i przeciwników dymku.

Co na to sami zainteresowani?
– Wiem, że jestem w mniejszości, ale cieszyłbym się z takiego zakazu – mówi Bernard Ejgier, palący jak komin właściciel Klubokawiarni Meskal. – Mógłbym iść wtedy z dzieckiem do klubu na fajny koncert czy wernisaż , bo nie byłoby nakopcone. A może sam bym rzucił palenie? – wzdycha.
Ejgier obawia się jednak, że w Polsce wprowadzenie tego zakazu nie pójdzie łatwo.

– W Anglii ludzie palą na ulicy przed pubami – mówi. – U nas, jak na papierosa wyjdzie pięć osób, życzliwi sąsiedzi polewają ich wodą z wiaderek. Trzeba to zrobić rozsądnie.

Rozsądek będzie na pewno potrzebny posłom komisji zdrowia, która 21 stycznia ma nadać ostatni szlif projektowi ustawy o ochronie przed skutkami dymu tytoniowego. Może się wtedy okazać, że bardzo surowe zapisy znajdujące się w obecnej wersji dokumentu będę nieco złagodzone.

– Pierwszy projekt, nad którym pracowaliśmy, nie był zbyt restrykcyjny – mówi posłanka PO Agnieszka Kozłowska-Rajewicz, członkini komisji zdrowia. – Zmieniło się to wtedy, gdy projekt trafił pod obrady podkomisji, którą kierował poseł Aleksander Sopliński z PSL, wielki zwolennik drastycznych ograniczeń w tym względzie. Wtedy, znalazły się tam np. zapisy całkowicie zabraniające produkcji e-papierosów, które stworzono przecież jako zdrowszą alternatywę dla palaczy. Został też wydłużony z 3 do 9 punktów katalog miejsc, gdzie palenie byłoby całkowicie zakazane. Jest jednak grupa posłów, którzy nie chcą iść tak daleko.

Poznańska posłanka sądzi, że uda się uzyskać mądry kompromis. Uważa jednak, że mimo wszystko powinny być miejsca, nie tylko publiczne, całkowicie wolne od dymu. To wszystkie zakłady świadczące usługi zdrowotne.

– Nie wyobrażam sobie lekarza w prywatnym gabinecie, który, przyjmując pacjentów, pali papierosa – dodaje posłanka.

Obecny projekt ustawy zakłada między innymi:

- wprowadzenie zakazu palenia w miejscach publicznych, np. szkołach, urzędach, stacjach, dworcach, przystankach;
- zakaz palenia w lokalach gastronomiczno-rozrywkowych, możliwe jest odstępstwo od zakazu, pod warunkiem wyodrębnienia osobnej palarni;
- całkowity zakaz reklamy wyrobów tytoniowych, poza kilkoma wyjątkami;
- likwidację obowiązku tworzenia palarni w zakładach pracy;
- dokładne oznaczenie (symbolem międzynarodowym) zakazu palenia;
- wprowadzenie grzywny 100 zł dla palących w niedozwolonych miejscach.

Wiadomości

Komentarze (8)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Meg (gość)

Sprostowanie: Zakładam, że rozmawiamy o osobach dorosłych, świadomych własnych czynów, którzy nie pija na umór tylko piją go, bo spotkali się ze znajomymi nie wpływa na relacje międzyludzkie. ujmę to w ten sposób: palacz stojący koło mnie wpływa na moje zdrowie, natomiast ktoś, kto popija piwo w żadnej sposób - i w takiej kategorii o tym myślałam. Nie brałam pod uwagę rodzin alkoholowych oraz ich psychiki. Mówię o sytuacji, kiedy ktoś koło mnie pije piwo - nie wpływa na moje zdrowie, natomiast palacz owszem, przez jego dym mogę mieć raka. Alkohol w Polsce też jest legalną używką, a jakoś nie można pić w miejscach publicznych czy w pracy. jakoś z tego nikt sobie nic nie robi i wszyscy to zaakceptowali. zastanówmy się nad tworzeniem rozsądnych przepisów, a nie zakazywaniu wszędzie wszystkiego. Jestem za stworzeniem palarni w miejscu pracy, jestem za samodzielnym decydowaniu właścicieli pubów o stworzeniu wydzielonej strefy. może należałoby zastanowić się bardziej nad kulturą palaczy i ich myśleniem o innych ludziach, ile razy widzi się, że ktoś trzyma w 1 ręce papierosa, a z 2 str. idzie jego dziecko... bierne palenie jest bardziej szkodliwe niż czynne, zwłaszcza, jeśli rozmawiamy o dzieciach. dlaczego mam się decydować na trucie własnego dziecka? pkp wprowadziło wydzielone strefy dla palących i jakoś wszyscy zaakceptowali te zmiany. zmieniając myślenie i postępowanie ludzi niejednokrotnie nie trzeba zmieniać przepisów.

As (gość)

"...alkohol owszem szkodzi, ale tylko osobie pijącej, nie wpływa natomiast na osoby postronne"????? O czym Ty piszesz? A dzieci, rodziny alkoholików, ofiary wypadków spowodowanych przez pijaków, zwykłe, codzienne sąsiedztwo z menelstwem - tego wszystkiego nie zauważasz?

mandra (gość)

Zdecydowane NIE PALACZOM w miejscach publicznych. W miejscu pracy palacze palą , a inni pracują - niesprawiedliwe; w restauracji, pabie zamierzam zjeść smacznie posiłek, a nie siedzieć w oparach tytoniu ( powąchaj swoją odzież ) - niesprawiedliwe, na ulicy - ani to elegancko, ani to pachnąco. Po prostu każdy palacz śmierdzi na odległość. Niestety taka jest prawda!!!

Grupa (gość)

Dołączcie do Grupy przeciwko zakazowi palenia tytoniu w miejscach publicznych na Facebooku i pokażcie ile nas jest! http://www.facebook.com/group.php?gid=239494553386

madzia (gość)

Po pierwsze, alkohol BARDZO często uderza w tych, którzy sami nie piją. A raczej uderza ten pod wpływem alkoholu.
Po drugie, papierosy są w tym kraju legalną używką. Powiedz, jak mam wyjść rano do pracy i przez cały dzień nie palić, bo nie będę mogła ani na ulicy, ani w zakładzie pracy, ani nawet w pubie. Czy uważasz, że to w porządku? Nie jestem dumna z tego, że palę, i że jestem uzależniona od papierosów. Ale nie można mnie teraz stawiać w sytuacji zakazów wszędzie. To po prosty nieludzkie, w wieku prawie 30 lat będę się chowała po bramach, jak w czasach liceum. Absurd!

Meg (gość)

Jestem za ustawą, chociaż przewodniczący Sopliński pojechał strasznie... zakaz palenia powinie być bezwzględnie przestrzegany we wszystkich publicznych miejscach. niby dlaczego kobieta w ciąży, która chroni swoje dziecko ma wdychać dym papierosowy, bo jakiś palacz nie myśli i uważa, że ogranicza mu się wolność. i tu nie mogę zgodzić się z "As", bo alkohol owszem szkodzi, ale tylko osobie pijącej, nie wpływa natomiast na osoby postronne. dlaczego siedząc na swoim balkonie mam stawać się biernym palaczem tylko dlatego, że sąsiadowi żona zabrania palić w domu, więc robi to na balkonie. dlaczego będąc w restauracji muszę wdychać dym, od którego odechciewa się jeść. owszem niektóre lokale wprowadziły podział na sekcje dla palących i niepalących, ale byłam w niejednym lokalu, w którym obie strefy łączyły się ze sobą i stoliki oddalone były od siebie o 1m. i ostatnie - dlaczego ja, niepaląca, mam leczyć się na raka płuc tylko dlatego, że ciągle stykam się z palaczami, którzy za nic mają sobie moje zdrowie? może czasem należy zastanowić się nad tymi, którzy nas otaczają, a nie o samych sobie. jeśli ktoś chce palić to nikt mu nie zabrania robić tego we własnych 4 ścianach. życzę palaczom rzucenia palenia, by wszystkim żyło się lepiej ;)

As (gość)

Najpierw z palących ściąga się haracz w postaci coraz to wyższego opodatkowania wyrobów tytoniowych, a następnie gnębi się dodatkowo tych, którzy korzystają z legalnej używki, to raz.

Dwa, to bezsens uzasadnień. Obecnie już obowiązuje zakaz palenia w szkołach, szpitalach, na dworcach, więc mówienie o jego wprowadzeniu, to albo totalna indolencja, albo hipokryzja.

Trzy, to stalinowski sposób "wycinania" problemu. Zamiast zakazywać palenia w lokalach należałoby wprowadzić mechanizmy zachęcające do tworzenia lokali dla niepalących. Własciciele lokali mieliby motywację i nie byli traktowani przedmiotowo, a człowiek miałby wybór, czy bawić się w lokalu / klubie dla palących czy niepalących. A tak będziemy mieć podziemie dla palaczy i głupie prawo, które, jak to u nas, co jakiś czas uderzy w maluczkiego, a rekiny i tak będą nietykalne.

Cztery - alkohol i alkoholizm jest o wiele bardziej szkodliwy, zarówno w aspekcie zdrowotnym, jak i moralnym, a jakoś nikt nie organizuje nagonek na pijących, poza biednymi wieśniakami przy sklepikach. Nikt nie pochyla się nad problemami ubóstwa, wtórnego analfabetyzmu i innych patologii, przy jednoczesnym wynoszeniu palących do grupy największych wrogów publicznych. Kto będzie następny? Żydzi, geje, może właściciele niebieskich parasoli? Ludzie, opamiętajcie się i nie dajcie sobie robić wody z mózgu politycznym cwaniakom!

niepalacy (gość)

niestety nie da sie byc po obu stronach barykady... kazdy palacy publicznie szkodzi mojemu zdrowiu, smakowi oraz nastrojowi i przykro mi, ze ogranicza sie ich wolnosc, jednak dobrze, ze w koncu ktos dba o obywateli.