Smak ciepłego, drożdżowego ciasta z farszem serowo-pieczarkowym, albo mięsnym znają niemal wszyscy mieszkańcy Szczecina i to już od od kilkudziesięciu lat.



Smak pasztecika znają niemal wszyscy mieszkańcy Szczecina i to już od wielu pokoleń. Początki jego powstania sięgają 1969 roku. Bogumiła Polańska, szefowa „Pasztecika”, z wykształcenia jest technologiem żywienia. Odkąd pamięta lubiła gotować. Paszteciki są jej pasją, choć nie od razu podbiły jej serce. Chciała mieć własną restaurację. Pasztecik miał być tylko na chwilę. Dziś nie może bez niego żyć. Kiedy powstawał pierwszy bar uczestniczyła w jego tworzeniu, po kilku miesiącach od otwarcia baru, objęła kierownictwo. Miała wtedy 24 lata.

- Pasztecik to moja pasja, całe moje życie. Bardzo lubię to miejsce. Pewien pan namawiał mnie kiedyś na zmianę wystroju, nowy podświetlany neon z nazwą zakładu, ale ja uważam, że nowoczesny wystrój w tym barze nie pasuje. Zniszczy jego klimat. Lubię słuchać jak klienci siadają przy mozaikach i mówią: „tu się czas zatrzymał”. Proszą, żeby nie zmieniać wystroju. I to najczęściej są młodzi ludzie.

Rozwiąż quiz! >>> Co wiesz o pasztecikach szczecińskich?


To właśnie pani Bogumiła w 1969 roku wymyśliła nazwę „Pasztecik” dla sprzedawanych w nowym barze spółdzielni spożywców „Społem” przy ul. Wojska Polskiego drożdżowych nadziewanych mięsem „pirożków”. Rosyjskie „pirożki” po spolszczeniu stałyby się „pierożkami”, a przecież to, co smażyła wojskowa maszyna zupełnie ich nie przypominało. Tymczasem „paszteciki” pasowały jak ulał - farsz był drobno mielony, zupełnie jak w pasztetach. Tak powstał „pasztecik”. Nazwa przyjęła się natychmiast, paszteciki też zawojowały Szczecin błyskawicznie.

- Smażyliśmy wtedy tylko paszteciki z nadzieniem mięsnym. Nie było osoby, która przechodząc ulicą nie weszła, żeby skosztować. Maszyna specjalnie była ustawiona na widoku - opowiada pani Bogumiła. - Dziś nazwalibyśmy to chwytem marketingowym. Każdy musiał zjeść gorącego pasztecika, który robił się na jego oczach. Maszyna chodziła non stop. Dopiero wieczorem trochę cichła. Bar był otwarty codziennie, nawet w drugi dzień świąt Bożego Narodzenia i w Święto Zmarłych.

Od tamtej pory pasztecik szczeciński jest największym przysmakiem w mieście. Do baru na alei Wojska Polskiego przyjeżdżają go skosztować mieszkańcy z całego Szczecina, regionu i kraju . Zajadali się nimi nawet znani artyści w tym Zbigniew Wodecki, Jerzy Połomski czy Marek Perepeczko. Bar „Pasztecik” wystąpił też w teledysku. Zdjęciami z legendarnego baru zilustrował swój utwór „Miej wątpliwość” znany szczeciński muzyk hip-hopowy Łona (Adam Zieliński). Nic więc dziwnego, że ten rarytas został zachodniopomorskim produktem tradycyjnym.

- W tym roku po raz pierwszy pasztecik szczeciński będzie promowany w formie święta - mówi Jarosław Rzepa, wicemarszałek województwa. - Pasztecik jest naszą chlubą i dumą. Chcemy, żeby powstawał z najlepszej jakości produktów, tak aby wszyscy się nim zajadali.

Kochamy kuchnię domową
Według raportu PizzaPortal.pl, platformy internetowej, dzięki której można zamówić jedzenie z restauracji w całym kraju, najbliższa sercom Polaków jest kuchnia domowa.

Na pierwsze danie najczęściej w ubiegłym roku zamawiano zupę pomidorową, rosół lub tradycyjny żurek z jajkiem. Drugie danie musiało być mięsne: najczęściej wybierano kotleta z piersi kurczaka, schabowego oraz de volaille’a, który wyprzedził mielonego. Jeśli chodzi o dodatki do mięsa, to można zauważyć odstępstwo od tradycji, ponieważ najchętniej zamawiano frytki, na drugim miejscu znalazły się ziemniaki, a na trzecim kopytka.

Kulinarnie.naszemiasto.pl

Komentarze (1)

Podane dane osobowe będą przetwarzane przez Polska Press Sp. z o.o. z siedzibą w Warszawie. Podanie danych jest dobrowolne. Pozostałe informacje na temat celu i zakresu przetwarzania danych osobowych oraz Twoich praw znajdziesz w regulaminie. Dodając komentarz akceptujesz regulamin.

Zaloguj się / Zarejestruj się!

Maruda (gość)

A jeszcze tak niedawo pewien duren (SLOIK) z Rady Miejskiej chcial Pasztecik zlikwidowac....